sobota, 6 lutego 2016

Myślisz, że fajnie byłoby wyglądać jak gwiazda? Nawet nie wiesz, że pewnie wyglądasz, ba, może nawet o niebo lepiej!


Czy niedoskonałości, które często są źródłem naszych kompleksów w ogóle wymagają naszej uwagi? Warto poświęcać im swoje myśli? Najpierw mała historia z życia wzięta, jak to we wpisie z cyklu „Napisz o tym na blogu”… Zdumiewające, jak nasz obraz siebie może odbiegać od tego, jak widzą nas inni.

 


Postanowiłam, że tego typu wpisy będę tworzyć na bieżąco, kiedy jestem jeszcze pod wrażeniem danej sytuacji. Niestety tym razem nim zasiadłam do tego zaplanowanego posta wydarzyło tak wiele, że dopiero dziś znalazłam siłę, by wrócić myślami do tej chwili sprzed dobrych kilkunastu dni. A miała ona dość trywialną scenerię, dokładnie sklepik osiedlowy. W kolejce za mną stały dwie panie, które rozmawiały o dzieciach. Jedna z nich chwaliła córkę, że ładna, mądra, dobrze się uczy, ale taka samotniczka, ciągle siedzi w domu. Druga zapytała, czy jest tak nieśmiała, na co zmartwiona mama odpowiedziała, że właściwie to nigdy nie była tak wycofana, ale odkąd zaczęło się dojrzewanie nie radzi sobie najlepiej. Uważa, że jej przerwa między jedynkami jest komiczna, wstydzi się, że przytyła, martwi się, że ma za duże piersi, spory tyłek, ale jeszcze gorsze jest to odstające ucho… Wydaje się jej, że wszyscy patrzą tylko na zęby i ucho i oczywiście umierają ze śmiechu.
Cóż, pomyślałam, nastolatki często tak mają, są przewrażliwione na punkcie swojego wyglądu, który w tym czasie po prostu szybko się zmienia. Muszą się z nim dopiero oswoić, zalety wydobyć, a wady nauczyć się chować. Otworzyły się drzwi i stanęła w nich piękna młodziutka dziewczyna, wysoka, bardzo zgrabna, z długimi, lśniącymi, prostymi włosami. Nie dało się nie zauważyć, że jej rzęsiska mogłyby robić za klimatyzację. Ku mojemu zdumieniu nastolatka podeszła do pani, która opowiadała o córce – tym niby brzydkim kaczątku, i zwróciła się do niej „Mamo”. – O, jest Martynka, o wilku mowa – ucieszyła się mama.
Żaden człowiek na świecie nie jest idealny, ale sposobów na życie z tym, czego w sobie nie lubimy jest mnóstwo: od ignorowania tego, poprzez eksponowanie zalet by przyćmić nimi niedoskonałości, po uczynienie z wady swojego znaku firmowego lub wręcz atutu.

Uświadomiłam sobie, że problem wcale nie leży w naszych wadach, ale w tym ile czasu spędzamy z nimi w naszej głowie i czy przedstawiamy je znajomym. Nie ma szans, żeby ktokolwiek poznając Martynę wypatrzył w gęstych włosach odstające ucho, a taki biust to marzenie wielu kobiet. Zęby jak zęby, są jednym z wielu elementów twarzy, nadają jej tego jedynego, niepowtarzalnego charakteru. Ale Martyna jakimś cudem nie wie, że jest ładna i że właśnie mija jej najlepszy czas w swoim życiu, że może nawiązywać przyjaźnie, przeżyć pierwsza miłość, bawić się na 18-stkach. Tyle razy przerobiła w swojej głowie kwestię  przerwy między zębami, ostającego ucha, tych może kilku dodatkowych, ale wcale nie zbędnych kilogramów, że wypełniły one większość jej myśli. Urosły, spęczniały, stały się przeszkodą, hamulcem… Doprowadziły ja do myśli, że gdy wyjdzie z domu będzie główną „atrakcją” imprezy, wystąpi prawie w roli klauna. Powiecie: cóż, w dzisiejszym świecie, który celebruje piękno prawie każdy chciałby być jak gwiazda. Hmm… Pomyślmy przez chwilę. Wymieńmy jakąkolwiek wadę i sprawdźmy, czy wśród gwiazd nie ma osób, które ją mają. 
Nie do końca dobra cera? Emmy Watson nie zatrzymała w domu. Na szczęście!



Myślisz, że wzrost modelki zwiększyłby Twoje szanse na sukces? Kylie Minogue obyła się bez niego.

Duża pupa? Myślicie, że ta piękność ma z tym jakiś problem?



Zresztą Jennifer Lopez nie przejmuje się również innymi niedoskonałościami, ciesząc się tytułem jednej z najpiękniejszych kobiet świata.



Co jeszcze? Za szerokie usta? Może w podstawówce mówili Julii, że ma uśmiech jak żaba, ale nie przywiązała do tego wagi i została Pretty woman.



Ale, ale... Zaczęłyśmy od odstającego ucha. Serio właśnie ucho Kate Hudson przykuwa uwagę? Na pewno tysiącom jej fanów nie przeszkadza ani odrobinę. Jej samej najwyraźniej też nie.



I tak można w nieskończoność, bo nie ma ludzi idealnych. Ale prawidłowość jest jedna: tych ludzi sukcesu „wady” nigdy nie zatrzymały. Nie poświęcali im czasu i uwagi. Zdali sobie sprawę, że gdy czują się dobrze ze sobą, wiedzą czego chcą i są pewni siebie, to inni tych niedoskonałości nie zauważą lub nie będą o nich zbyt wiele myśleć. Po prostu zamiast skupiać się na wadach, dzisiejsze gwiazdy w pewnym momencie życia wyeksponowały zalety i talent! Naprawdę można nauczyć się żyć ze sobą takimi jakimi jesteśmy, bo tak plusy, jak i "minusy" czynią nas po prostu… Nami! Martyna jest Martyną, a nie dziewczyną z odstającym uchem, a Jennifer Lopez to jedna z najseksowniejszych kobiet świata, a nie „ta z cellulitem”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz